Dlaczego nasz masaż klasyczny to zupełnie inna liga
Matej Lipták
Z praktyki, która czasem rozśmiesza, a czasem zaskakuje
Od pana, któremu w uzdrowisku przez dwadzieścia minut „potarli” plecy, przez masażystę we włoskim kurorcie, który w trakcie masażu oglądał swój ulubiony serial (tak, naprawdę!), aż po panią, która zamiast masować przez godzinę plotkowała, a z tego 40 minut masowała jedną nogę. Albo masaż w szpitalu – z tak słabym naciskiem, że ledwo czuło się dotyk. Nie mogę zapomnieć o legendarnym masażyście w dziurawych skarpetkach i z zapachem, którego się nie zapomina. Jest też przeciwna skrajność – ci, którzy przez godzinę dosłownie Cię torturują. Uciskają, uciskają… a kiedy potem przez dwa dni boli Cię głowa i masz siniaki, podobno tak ma być i „zaraz będzie dobrze”.
Ach...
Człowiek aż się zastanawia – co się stało z tą piękną, fachową pracą? Dziś masaż robi byle kto, często bez podstawowej wiedzy o ciele. I często za duże pieniądze, z obietnicą 100% skuteczności i bez pokory wobec lekarzy, psychologów czy trenerów.
Powiedzmy więc wprost, jak ja to widzę – jako szkoleniowiec, masażysta, fizjoterapeuta… i człowiek, który uwielbia tę pracę.

Czym właściwie jest masaż klasyczny, czyli szwedzki?
Masaż klasyczny był już w Egipcie, Grecji, starożytnym Rzymie, w co trzeciej książce o zdrowiu, a może nawet na fresku w jakiejś jaskini. Wykonuje się go od stuleci, więc coś w tym musi być – skoro przetrwał do dziś, mimo że wymyśliliśmy żele przeciwbólowe, chiropraktykę i przeróżne cudowne plastry (tak, to była ironia).
Kiedy jest wykonany dobrze, to naprawdę działa – i może właśnie dlatego ludzie wciąż go chcą. Masaż klasyczny ma dokładnie opisane techniki:
- głaskanie (effleurage)
- ugniatanie (petrissage)
- rozcieranie (frikcje)
- oklepywanie (tapotement)
- wibracje
Techniki te określają rodzaj ruchu i jego działanie – na przykład rozgrzanie, rozluźnienie, ukrwienie czy aktywację mięśni i układu nerwowego. Nie określają jednak dokładnej kolejności, siły ani czasu trwania.
Połączenie chwytów, nacisk, umiejętności, technika, tempo i flow, użyte kosmetyki, nastrój masażysty i otoczenie – to wszystko decyduje o tym, czy masaż będzie relaksacyjny, czy także terapeutyczny.
I tu pojawia się punkt zwrotny – a często także problem!
Jak my wykonujemy masaż klasyczny
Przede wszystkim stawiam na szkolenie naszych masażystów. Chcę, aby pracowały u nas osoby z wykształceniem medycznym lub przynajmniej z wieloletnią praktyką, które ukończyły fachowe kursy i szkolenia.
Uczymy ich rozmawiać z klientem jeszcze przed masażem – poznać jego oczekiwania, kondycję, stan zdrowia, wiek, zawód.
Bo właśnie te rzeczy decydują o tym, jak długi i intensywny powinien być masaż.
Uczymy ich także podstawowej diagnostyki – czyli kiedy klient w ogóle kwalifikuje się do masażu, czy nie ma przeciwwskazań, które mogłyby mu zagrozić, i czy nie powinien najpierw trafić pod opiekę lekarza lub fizjoterapeuty. Pamiętam klienta, którego odmówiłem masować i wysłałem na pogotowie. Następnego dnia zadzwoniła jego żona, że to był wyrostek robaczkowy. Ból często może być objawem innej choroby.

Ciało trzeba nastroić do masażu
Tutaj decyduje wszystko – od ilości olejku po jego rodzaj. Jeśli jest go za dużo, masażysta nie jest w stanie rozgrzać mięśnia (wiem, sam przeżyłem to na własnym ciele). Czasem naoliwionych pleców po prostu nie da się porządnie „chwycić”, a co dopiero rozmasować miogelozy (twardego węzła mięśniowego).
Tempo jest równie ważne.
Jeśli chcesz odpocząć, a masażysta rusza „na pełnym gazie”, układ nerwowy się nie uspokoi.
I odwrotnie – jeśli masażysta uciska zbyt mocno, zamiast rozluźnienia tylko zwiększa napięcie.
Każdy chwyt, każdy ruch – jego szybkość, nacisk i atmosfera – wpływa na układ nerwowy i na to, jak ciało się nastawi.
To podstawy, które brzmią zupełnie oczywiście, a mimo to w większości hoteli, centrów wellness i szpitali praktyka jest odwrotna.
Podstawą jest wiedza i kształcenie:
Naszych masażystów stale doszkalamy. Uczymy ich powiązań między mięśniami, stawami, punktami spustowymi, aktualnym stanem fizycznym i psychicznym klienta – i jak połączyć to wszystko w masaż, który ma sens.
Przykłady z praktyki:
- Sztywny kark?
- Może powodować migreny, zawroty i bóle głowy.
- Kiedy jednak celowo rozluźnimy kark, znajdziemy punkty spustowe i je usuniemy, delikatnie rozmasujemy okolice mięśni czworobocznych i potylicy oraz rozluźnimy całe plecy i mięśnie piersiowe, napięcie puszcza – a wraz z nim często także ból głowy. Powtarzany masaż i dobry fizjoterapeuta potrafią w ten sposób zmniejszyć liczbę migren, a w niektórych przypadkach może nawet całkowicie je wyeliminować.
- Skurcze między łopatkami?
- Mogą promieniować aż do klatki piersiowej i wywoływać uczucie kłucia przy sercu albo ból ramienia i kończyny górnej.
- Właściwie dobrany nacisk, praca z powięzią, rozluźnienie mięśni i ich rozciąganie oraz rytm oddechu pomogą rozluźnić okolicę klatki piersiowej – i niepokój ustąpi.
- Ból kolan?
- Czasem nie ma nic wspólnego z kolanami – lecz z napięciem w udach, łydkach czy miednicy.
- Celowa praca na mięśniach pośladkowych, punktach spustowych ud i łydkach potrafi zdziałać cuda – i kolano nagle „odetchnie”.

I właśnie tego uczymy naszych masażystów – dostrzegać i wyczuwać, traktować każdego klienta indywidualnie i nie wykonywać masażu jak wyuczonego układu. Dlatego może się zdarzyć, że przyjdziesz na przykład z bólem głowy – i okaże się, że przyczyna leży gdzieś między stresem a stylem życia, a relaksacyjne podejście do masażu może być właśnie tym, co pomoże rozluźnić mięśnie.
Klasyka, która ma sens
Masaż klasyczny to piękna i uniwersalna technika niemal bez granic.
A właściwie – ma tylko kilka granic:
niechęć do nauki, brak zainteresowania pracą lub zły charakter.
Takich masażystów u nas nie znajdziesz.
A gdyby jednak... daj nam znać.
Będziemy Ci wdzięczni w imieniu wszystkich uczciwych i fachowych masażystów!!!